Na Pomorzu Zachodnim kultura nigdy nie śpi. Czasem tylko robi przerwę na kawę w Goleniowie, żeby potem z jeszcze większą mocą ruszyć w teren – do Tuczna, Łobza, Darłowa czy Drawska Pomorskiego. Tam właśnie – w małych, często niedocenianych ośrodkach – rozkwita program Bardzo Młoda Kultura 2023–2025, który udowadnia, że kultura to nie tylko muzea, scena i bilet w pierwszym rzędzie, ale przede wszystkim relacje, energia i ludzie.
Kiedy młodzi uczą dorosłych, a dorośli (chętnie) uczą się od młodych
W ramach programu, koordynowanego przez Goleniowski Dom Kultury, działo się naprawdę dużo. W ciągu trzech lat powstało xxxx lokalnych partnerstw – czyli sojuszy między grupami młodzieży a lokalnymi ośrodkami kultury, bibliotekami, organizacjami pozarządowymi i animatorami kultury, którzy postanowili działać razem. Zrealizowano ponad xxx działań, w których wzięło udział ponad xxxx osób. Liczby robią wrażenie? Pewnie tak, a wszystko to w duchu idei, że młodzież to nie „odbiorca”, ale współtwórca kultury.
To właśnie w tej wymianie ról i doświadczeń tkwi siła Bardzo Młodej Kultury. Młodzi ludzie wnieśli do lokalnych środowisk za pomocą swoich pomysłów świeżość, spontaniczność i energię, której czasem brakuje w instytucjach kultury. Nie bali się zadawać trudnych pytań, proponować nietypowych rozwiązań, eksperymentować z formą. Kiedy dorośli szukali sposobów, jak „zainteresować młodzież”, młodzież po prostu zaproponowała: „A może zróbmy to po swojemu?”.
Podczas warsztatów i spotkań unaoczniło się to, co oczywiste, ale jakoś nie do końca uwewnętrznione: że to właśnie młodzi potrafią najlepiej tłumaczyć dorosłym, że wiedzą, jak mówić, żeby zostać usłyszanym, że wiedzą, co chcą mówić i co chcą robić. Czasem był to język muzyki, czasem teatru czy wystawy. Ich pomysły były odważne, czasem szalone, ale zawsze szczere.
Młodzi ludzie tworzyli, a dorośli – pracownicy młodzieżowi, edukatorzy, animatorzy, nauczyciele, bibliotekarki, dyrektorzy domów kultury – uczyli się z kolei, jak z tą młodzieżą współpracować bez mentorstwa i pouczania. Bo, jak przyznała jedna z uczestniczek szkoleń: „Trzeba mieć w sobie odwagę, żeby młodym oddać głos i... naprawdę ich posłuchać.”
W wielu miejscach ta odwaga zaowocowała czymś więcej niż projektem – stała się początkiem nowego rodzaju relacji między pokoleniami. Dzięki projektowi dorośli uczestnicy zrozumieli, że nie tracą autorytetu, kiedy oddają głos młodym – przeciwnie, zyskują zaufanie. Ta wymiana energii, pomysłów i punktów widzenia stała się jednym z największych sukcesów programu BMK w regionie. Jak ujęła to jedna z animatorek kultury: „Wcześniej myślałam, że to ja mam inspirować młodzież. Teraz wiem, że to oni inspirują mnie – tylko trzeba im dać przestrzeń.”
Edukatorzy też dorastają
Program wzmocnił kompetencje, wiedzę i postawy edukatorów kultury – ludzi, którzy codziennie próbują rozbudzać ciekawość innych. Szkolenia, które przeszli, dały im nie tylko nowe umiejętności, ale też poczucie wspólnoty. Wielu z nich przyznało, że po raz pierwszy od dawna czują, że nie są sami w tej misji, a także świadomość, że ich codzienna praca ma sens. Dla wielu osób, które od lat prowadzą zajęcia w domach kultury, budują ofertę kulturalną dla młodzieży, BMK stało się jak świeży oddech. Po latach działania często w pojedynkę – z ograniczonym budżetem, w małym zespole, zmagając się z wypaleniem – nagle znaleźli przestrzeń, gdzie mogli porozmawiać, wymienić doświadczenia, pośmiać się z trudności i po prostu... poczuć się częścią większej całości. „To była dla mnie najważniejsza lekcja – że nie jestem samotną wyspą. Że w innych gminach są ludzie tacy jak ja, którzy próbują z pasją robić kulturę mimo przeciwności” – mówiła jedna z uczestniczek spotkań sieciujących.
Program dał edukatorom narzędzia i wsparcie, ale też pozwolił im spojrzeć na własną rolę z nowej perspektywy. Zrozumieli, że współczesna edukacja kulturowa to nie tylko warsztaty, ale też relacje, komunikacja i uważność na drugiego człowieka. Uczyli się, jak rozmawiać z młodzieżą, jak motywować, jak dawać przestrzeń zamiast gotowych odpowiedzi.
Często okazywało się, że ta „nauka współpracy” dotyczyła nie tylko pracy z młodymi, ale też współdziałania między instytucjami – bibliotekami, szkołami, NGO-sami i domami kultury. W małych miejscowościach, gdzie każdy zna każdego, to wcale nie jest łatwe. Ale BMK pokazała, że można. Wielu uczestników mówiło o „odzyskanej energii”. O tym, że wrócili do swoich miejscowości z głowami pełnymi pomysłów, a nie z teczką papierów. Zaczęli myśleć o kulturze nie tylko jako o obowiązku, ale jako o żywym procesie, który daje radość i sens.
Niektórzy powtarzali, że po raz pierwszy od dawna poczuli, że ich praca naprawdę coś zmienia – że jest ważna, nawet jeśli efekty widać dopiero po czasie.
Bardzo młoda, ale już dojrzała
Bardzo Młoda Kultura na Pomorzu Zachodnim udowodniła, że młodość to nie kwestia wieku, tylko podejścia. Że można mieć sześćdziesiąt lat i wciąż być „bardzo młodym” – jeśli ma się odwagę próbować czegoś nowego, słuchać innych i wierzyć, że kultura ma moc zmieniania świata, nawet jeśli zaczyna się to od jednego małego działania w lokalnej społeczności z 4.000 mieszkańców.
Program pokazał, że kultura to nie „produkt”, który trzeba dostarczyć, lecz proces spotkania – między ludźmi, między doświadczeniami, między pokoleniami. Bo właśnie w tym dialogu, w tej wymianie myśli i energii, rodzi się prawdziwa zmiana.
A jeśli mielibyśmy wyciągnąć z BMK jedną lekcję, to byłaby nią ta: nie trzeba czekać na idealne warunki, żeby zrobić coś dobrego czy ciekawego. Wystarczy kilku ludzi z pomysłem, wiara, że ma to sens – i odrobina odwagi, by zaprosić innych do stołu.
Każda zmiana zaczyna się od rozmowy – najlepiej takiej przy wspólnym stole, z młodymi, dorosłymi i starszymi. I właśnie to jest najpiękniejsze w BMK – że przypomina nam, po co w ogóle jest kultura: żebyśmy mogli być bliżej siebie.
Autorka: Joanna Tyszkiewicz
Program Bardzo Młoda Kultura 2023-2025 jest realizowany przez Narodowe Centrum Kultury, finansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Dofinansowano z budżetu Samorządu Województwa Zachodniopomorskiego.